O co tak na prawdę walczy Świtaj ?
O Eutanazję jako taką, czy o PRAWO DO NADZIEI .
Chyba nie musze już pisać o tym ,że świat zdrowych ludzi jest zupełnei inny od tego w którym znajdują sie nieuleczalnie chorzy.
Ten problem nie dotyczy już Świtaja, bo o nim stało się głośno i jemu ludzie pomogli , ale , jak sam pisze, jest prawie milion osób zamkniętych w domach, niepełnosprawnych przykutych do łóżek , którzy błagają o litość szybkiej śmierci, ale się im odmawia . On walczy o nadzieję dla tych ludzi i to na tym polega cała sprawa. On sam chce mieć prawo do eutanazji mimo tego ,że wciąż walczy. Eutanazja dla nas , zdrowych ludzi jest niemoralna, pozbawiona człowieczeństwa i zrobimy wszystko , by do niej nie doszło ,zmuszeni - nawet zaczniemy działać , by poprawić los ludzi od nas uzależnionych, byle tylko więcej nie słyszeć o eutanazji.
Człowiek pozbawiony szans życiowych ma prawo czuć się martwy jeszcze za życia. Dlatego walczy o uwolnienie z więzów ciała. To potrafimy zrozumieć, ale odmawiamy mu tego prawa. Musimy jednak usłyszeć ten krzyk i coś z tym zrobić. Dlatego popieram walkę Janusza Świtaja, bo jest wołaniem o coś bardzo ważnego. Jego wołanie to postawienie istoty człowieczeństwa w ostrym świetle.
Trzeba na nowo określić prawa i granice do samostanowienia jednostki.
a propos eutanazji ... japończycy do dzisiaj posługują się kodeksem bushido w którym każdy ma prawo do popełnienia seppuku . Jest to jednak czynność ostateczna , dyktowana powodami honorowymi. Honor dla Japończyka wyznającego kodeks był i jest najważniejszy . Czy prawo do eutanazji nie jest takim współczesnym wyjściem honorowym ( seppuku) dla kogoś poniżonego do granic człowieczeństwa ?
Tej tradycji nie było nad Wisłą, ale przecież wszystko się zmienia, więc może nasz naród w końcu się dopracuje jakiś honorowych zasad.
Edytowane przez east dnia 23-09-2007 12:37
korin napisał/a:
Sbr:
Przede wszystkim podziękowanie za odniesienie sie też do moich poglądów. Abyśmy bardziej zrozumieli się, też nie będzie krótko
Moje Nie dla eutanazji ma kilka podłoży:
- miałem udział w sytuacji zabicia ciężko chorego ojca przez córkę, ojciec chciał żyć, Ona uważała, że spełnia dobry uczynek litości nad cierpiącym Ojcem. Opisałem to w jednym z postów.
- po przeżyciach których doświadczyłem w 2006 roku, o których nie mogę tu napisać, widzę znacznie więcej niż przed 2006.
Witam.
Przepraszam, że wracam do tego wątku po takim czasie ale pewnych rzeczy nie można ot tak zostawić.
korin czy ty napewno byłeś świadkiem takiego wydarzenia jak opisałeś, bo to wygląda na mordersto, a nie żadną eutanazję.
Nie wiem czy zgłosiłeś sprawę na policję ale jeżeli nie, to jest obowiązek. Było to w 2006 roku jak piszesz, czyli napewno nie jest przedawnione. Nie byłam pewna ale z tego co się zdążyłam zorientować, to tak wygląda.
Zabito człowieka, który chciał żyć jak opisujesz, a to wygląda jak morderstwo.
Pozdrawiam
Edytowane przez morsik dnia 23-04-2008 20:55
Miałem udział emocjonalny w tym wydarzeniu, z bezpośrednich relacji domowników wiem jak było. Doszło do przedawkowania środków znieczulających, wcześniej córka przewidziała kiedy do tego dojdzie i kiedy jej Ojciec umrze, relacje miałem w czasie rzeczywistej z tej tragedii, ale jak z każdą sprawą dokładnie co było planowane wiadomo było już po fakcie. To jest bardzo trudna sprawa, Ojciec bardzo cierpiał, chwilami krzyczał, że nie chce żyć, jednak gdy go już szpikowała narkotykami chciał żyć. To nie stało się w naszym kraju, więc nie mam gdzie zgłosić, stało się to też wiele lat temu.
W 2006 roku zadziały się inne sprawy natury duchowej, o których nie chcę tu pisać, od tamtego czasu jestem jednak przekonany o ogromnej tragedii i nieszczęściu jakim jest przerywanie życia siłą ludzką i również przykładanie ręki poprzez promowanie/ułatwianie tych zbrodni.
Edytowane przez korin dnia 26-04-2008 14:14
Prawo do eutanazji tak, samo jak prawo do życia, to prawo konkretnego człowieka, a nie kleru czy parlamentu. O tym ostatnim wypowiadać się nie muszę, wystarczy poczytać o moralności posłów i senatorów. Wczoraj włączyłem telewizor i usłyszałem przeprosiny Papieża za australijskich księży pedofili - to kolejna lekcja moralności ...
Yogi
Dlaczego jestem za Eutanazję?
Zacznijmy może od pytania :Co wiedzą książa zakonnice i politycy na temat tego jak wygląda życie osoby niepełnosprawnej?
Niczego nie wiedzą.Wygłaszają tylko ładnie brzmiące hasła które mogą im pomóc w kampanii wyborczej lecz nie są stosowane w praktyce.Obowiązek opieki nad osoba niepełnosprawną spoczywa na rodzinie.
Nie tylko moja wolność jest ograniczona ale również mojej rodziny.
Jakie ja mam prawo do wolności skoro jestem skazana codziennie na pomoc drugiej osoby?
Jeśli nie mogę sama wyjść poza mury własnego mieszkania?
Jeśli moie mohge wykonać prostych codziennych oprostych czynności wokół własnej osoby.
Moja mama całe życie życie była i jest moim asystentem osoby niepełnosprawnej.Niestety państwo jej za tą wyjątkowo ciężką pracę nie płaciło nie płaci i nigdy nie zapłaci.
Po 15 latach wożenia mnie do szkołyi do domu pięć razy w tygodniu zachorowała na nowotwór złośliwy.
Czuje się winna bo to ja jestem odpowiedzialna za to że mama żyła w ciagłym ruchu,napięciu stresie i przeciążeniu fizycznym.
Ja bęąc więźniem własngo mieszkania i własnego umysłu (oprócz mózgowego porażenia choruję jeszcze na kynofobie która sprawia że nie jestem wstanie przekroczyć progu własnego domu samodzielnie).
Teraz kiedy mama się rozchorowała i potrzebuje pomocy asystentanikt jakoś nie śopieszy się z pomocą.
Projekty dotyczące aktywizacji społeczno -zawodowej są pisane ,są za nie pobierane pieniądze a w praktyce okazuje się że projekt jest nagłaśniany medialnie w listopadzie w w grudnoiu się kończy.
Ciekawa jestem czy któraś z instytucji społecznych pomoże mi w tym abym nie była zamknięta w 4 ścianach własnego domu.
Wszystkie instytucje mają w swojej ofercie pomoc niepełnosprawnym ale w praktyce to jedyne co ,mi oferowano to oferta pracy dana mi do ręki.
Na razie czekam na pracownika socjalnego który ma stwierdzić czy ja potrzebuje asystenta do tego aby podjąć prace.
Jeśli się okaże że przez resztę życia mam odsiadywać wyrok pozbawienia wolności to powiem Wam że wole śmierć od takiego życia.
Bo to nie życie a wegetacja.
Taką ciągłą zależność od drugiej osoby ciężko jest znieść psychicznie.
A jeśli zatrudnią asystenta to będzie to z pożytkiem też dla tego asystenta. dzięki mnie ktoś by miał prace.Nie czułabym wówczas że taką osobę obciążąm w jakiś sposób.
Zdaje sobie sprawę że moja wypowiedź jest zbyt długa i trochę przeskakuję w niej z tematu na temat ale to wszystie elementy jak połączycie ze sobą to otrzymacie odpowiedź na pytanie postawione na samym początku.Pozdrawiam.
Edytowane przez Serduszko dnia 18-11-2008 15:13
Bo człowiek to taka istota, która rozumie dopiero, gdy sama doświadczy.. Mimo to, trzeba pamiętać, że "sztuką nie jest umrzeć - sztuką jest ŻYĆ".
Mam nadzieję, że poza tym światem jest lepszy świat, który doceni walkę niepełnosprawnych z ich codziennym życiem.
Życzę wszystkim wątpiącym WIARY W LEPSZE JUTRO!
Witam Kochani byłam dzisiaj u Naszej Ewy przekazałam pozdrowienia i dobre słowa wsparcia kazała serdecznie podziekować jest słaba i ogólnie bardzo potłuczona ma wiele urazów wewnetrznych. Teraz najważniejsze byśmy z Nią byli w tych trudnych chwilach.
Witam, dzwoniłam do Ewy na szczescie odzyskała przytoność miałam ją odwiedzić ale złapała mnie grypa i bałam sie iść do szpitala z infekcją przkazałam pozdrowienia od Wszystkich i powiedziałam to co miałam powiedzieć.
Witam Wszystkich! Suzi napisz nam więcej o obecnym stanie zdrowotnym Ewy. Tel. kom. ma wyłączony, a nie posiadam innych namiarów. Pozdrów eww, powiedz, że czekam na "dobranoc" i że się o nią martwię.
niestety tak chodzi o ten wypadek, eww wczoraj była przytomna ruszała rekami i głową dzisiaj miała mieć tomografie na dniach wybieram sie do Niej. Pozdrawiam, uważajcie na siebie i innych...